17/10/18r
Coś, co
nigdy się nie wydarzyło, teoretycznie nie mogło zostać zakończone. Czy to był
wystarczający dowód na to, że jeszcze nie oszalałam?
To był
rozdział, który powinnam definitywnie zakończyć już bardzo dawno temu. Było jednak
coś, co nie pozwalało mi zapomnieć o tym krótkim, acz pięknym okresie w moim
nastoletnim życiu. I sama nie do końca mogłam stwierdzić, co to takiego było.
Pomimo tego, z dnia na dzień moje myśli wariowały, a sama stawałam się
przewrażliwiona na tym punkcie. Może fakt, iż była to niewyjaśniona sprawa
spowodował, że tak bardzo chciałam przeżyć to jeszcze raz? Albo po prostu
dowieść, że jak to zazwyczaj bywało, to ja miałam rację w tym całym konflikcie?
Cała ta sytuacja powoli zaczęła mnie przerastać, dlatego uknułam coś, za co –
gdyby to sumienie wyznaczało kary – powinno się mnie zamknąć.
Wszystko
zaczęło się na pozór normalnie. Wiosna, czyli okres, kiedy wszystko budzi się
do życia; roślinność zaczyna nieśmiało witać nowy rok, zakochani wykluwają się ze
swoich nor oraz (co warto zaznaczyć) coś zaczyna się zmieniać. Zmiany bywają
różne; raz wpływają na nas negatywnie, doprowadzają nas do popadania w
skrajność, obłudę, a raz po prostu nie działają na nas ot tak, nie da się na
pierwszy rzut oka poznać, że coś się w nas zmieniło. To wydarzenie właściwie
wpłynęło na mnie nieznacznie, bo nie spowodowało to u mnie depresji, ani
nagłego dostatku euforii. Przechodząc sedna, chciałabym zaznaczyć, poprosić, by
nie oceniać mnie poprzez moje działania, gdyż na przestrzeni lat uzmysłowiłam
sobie, że to wszystko było tylko szczeniackim wybrykiem, małą, nieznaczącą
kroplą w oceanie głupot, które wykonałam w życiu. Mimo wszystko nie żałuję
tego, co robiłam. Gdyby tylko nie wywołałoby to takich skutków…
„(...) jest smutna, ale ma
wiele chwil, które dają jej radość. Nostalgia z uśmiechem na ustach.”
- Sel,
przemyślałem to wszystko i doszedłem do wniosku, że nic nas nie łączy. A
przecież jeśli ludzi nic nie łączy, to nie mogą być razem.
No już,
Selly. Chociaż jedna łza. Wiem, że potrafisz. No proszę, jesteś blisko. Już
czujesz to mrowienie pod rzęsami. Niech wyjdzie, że ci zależało. Niech pomyśli,
że naprawdę tego nie chcesz! Nie chcesz chyba wyjść na bezuczuciową zołzę,
prawda? SELENO MARIE GOMEZ, zmuś się do płaczu w tej chwili!
- Wciąż
możemy się przyjaźnić, tylko powiedz. I nie, kochanie, nie ty zawiniłaś. Po
prostu nie mogę być z kimś, kto nie potrafi okazywać uczuć. Wiesz, w związku
chyba chodzi o to, że ludzie nawzajem się wspierają, ufają sobie i nie mają
przed sobą tajemnic. No i wiesz, nie wstydzą się siebie.
Kurka,
niech on się w końcu przymknie. Charles zagryzł wargi, obdarowując mnie chyba
najmilszym spojrzeniem na świecie, ale mimo tego, wciąż nie było mi smutno. Co
jest ze mną nie tak? Czy naprawdę zostałam pozbawiona ludzkich zachowań?
Właśnie zostałam rzucona, do jasnej cholery! Chłopak spojrzał na mnie
wyczekująco, jakby oczekiwał, że za chwilę zacznę go błagać o jeszcze jedną
szansę. I niby mogłabym to zrobić, gdybym tylko naprawdę go kochała. To znaczy,
naprawdę łączy nas masa wspaniałych wspomnień, ale to nie jest ten właściwy, za
którym byłabym w stanie skoczyć w ogień. A do uczuć nie można się zmuszać,
prawda?
- Charls,
wszystko jest okej. Właściwie dobrze, że to już koniec – powiedziałam pokrzepiająco,
na co chłopak wybałuszył oczy, jakbym stała przed nim całkiem naga, z kwiatem
róży między udami. – To znaczy… Nie możemy się ze sobą męczyć, prawda?
Oj, znów
nie to…
Burn
pokręcił głową z dezaprobatą i zacisnął usta w wąską linię. Tak mocną, że
jeszcze moment, a te wargi pękłyby jak balon, pozostawiając krew w całym
otoczeniu. Westchnęłam, spuszczając głowę w dół. Jestem beznadziejna. Dlaczego
nie mogę płakać? Już nie tylko dlatego, że właśnie rozstałam się z chłopakiem
po kilkumiesięcznym związku, ale dlatego, że nawet nie potrafię dać mu
satysfakcji z tego, że to on to wszystko zakończył jako pierwszy. A między nami
wcale nie było tak źle. Poznaliśmy się w szkole, na pierwszych zajęciach
praktycznych z biologii w nowej szkole. Stanęliśmy przed wyzwaniem pocięcia
żaby i zbadania jej od wewnątrz. Gdyby nie on, pewnie zawaliłabym ten projekt, bo Charles wykonał
prawie całą robotę w zamian za wypad do kina, których było znacznie więcej, niż
przypuszczałam. Od początku zapowiadało się na taką pierwszą, licealną miłość.
Chłopak nie był jedynie inteligentny, ale też czuły i opiekuńczy. Nasze kłótnie
zawsze kończyły się pomyślnie tylko dlatego, że odpuszczał nawet wtedy, kiedy
miał niezaprzeczalną rację, a ja byłam zbyt dumna, by to przyznać. To wszystko
zakończyło się tylko dlatego, że Charls musiał w końcu przejrzeć na oczy, że
nie jest dla mnie tym właściwym. Nie potrafiłam go zrozumieć, kiedy miał
problemy, chociaż on starał się załagodzić wszystkie moje zmartwienia i obawy.
Nie kochałam go, kiedy on mógłby oddać wszystko, bym tylko spróbowała.
- Czyli…
- przerwałam krótkotrwałą ciszę, modląc się, że chłopak szybko zakończy tę
rozmowę.
- Nie
mogę uwierzyć, że straciłem na ciebie tyle czasu. – Zaczął, na co jęknęłam w
duchu. Tego brakowało, żeby robił mi wyrzuty, albo streszczał cały nasz
związek. – Myślałem, że jednak zdołam cię w sobie zakochać, ale przeceniłem
swoje możliwości. Jesteś po prostu nie do złamania. Nikogo nigdy nie kochałaś,
czy coś?
-
Słuchaj, mój drogi… to czy kogoś kochałam czy nie, to już nie jest twoja
sprawa, tylko moja prywatna! – warknęłam, wystawiając palec wskazujący w stronę
jego obojczyka.
- Tak jak
myślałem, Zimna Suka. – Rzucił, po czym odwracając się na pięcie, odszedł.
Mój
oddech momentalnie przyśpieszył, stał się głośniejszy i nierówny. Już nie
musiałam zmuszać się do płaczu, bo łzy same zaczęły napływać do moich oczu. Nie
dlatego, że zabolało mnie określenie „Zimna Suka” tylko dlatego, że odwrócił
się do mnie plecami. Podskoczyłam w miejscu, a potem zaczęłam tupać nogami o
grunt i machać rękami jak szalona. Jak on śmiał, pytam?!
***
Ciszę w moim pokoju przerwał stłumiony pisk elektrycznego czajnika, którego
zwinęłam z kuchni parę miesięcy temu. Właściwie to zamiana - rodzicom dałam
święty spokój w nocy, a oni nie starają się mi go odebrać. Chociaż twierdzą, że
herbata o północy to idiotyczny pomysł. Szybko zerwałam się z łóżka, zrzucając
książkę na ziemię, co spowodowało głośny huk i aż odskoczyłam, kiedy
pomyślałam, że w pokoju rodziców, centralnie pode mną ten huk był dwieście razy
donośniejszy. Nienawidziłam akustyki w naszym domu, bo nocą mogłam
poruszać się jedynie na palcach, bo inaczej miałabym szlaban za siedzenie do
późna przed laptopem i herbatą. Zalałam szybciutko cytrynową saszetkę Liptona i
zaciągnęłam się aromatem, który uwolniła w kontakcie z wodą. Po chwili cały
pokój pachniał jak żółta cytrynka. Postawiłam kubek na stoliku nocnym, a sama
podeszłam do szafy, gdzie w stercie powyciąganych ubrań chował się mój
dziennik. Kiedy kładłam się spać, wolałam, kiedy leżał w dziurze między ścianą,
a łóżkiem, która szpeciła mój zakątek. Nie miałam zamiaru nawet pisać kolejnej
pogmatwanej notatki o tym, jak bardzo nie cierpię mojej nieuwagi i jak bardzo
brakuje mi czegoś w życiu.
Aż wstyd przyznać, kiedy najprawdziwszą prawdą jest, że tęsknisz za kimś,
za kim ani trochę nie powinieneś.
Usiadłam na łóżku, upijając łyk gorącego napoju i delektując się
każdym łykiem, otworzyłam mojego laptopa. Na pulpicie wyskoczyło mi
powiadomienie o jednej nieprzeczytanej wiadomości. Byłam więcej niż pewna, że
to tylko zwykły spam z butików, albo powiadomienie o polisach, kredytach i tego
typu rzeczach, które bynajmniej mnie nie dotyczą. Zrelaksowana, najechałam
kursorem na powiadomienie i kilka sekund po tym, moje oczy ujrzały coś, co
właściwie nie powinno mnie dziwić.
„Słyszałam, że nie jesteś już z
Charlsem. To prawda?”
Do: Selenah
Od: Demiz <3
06/04/10 23:06
„Boże święty, to dopiero trzy
godziny od zerwania, a Ty już wiesz? Tak, to prawda.”
Do: Demiz <3
Od: Selenah
06/04/10 23:08
„Powinnaś mi powiedzieć od razu. Co
się stało? Dlaczego? Kto był pierwszy, on czy
Ty? Jak zareagowałaś? Zawsze Ci powtarzałam, że to kretyn, niepotrzebnie
traciłaś czas!”
Do: Selenah
Od: Demiz <3
06/04/10 23:12
„Stwierdził, że mam jakieś problemy
z okazywaniem uczuć, czy coś. Pokręcone to wszystko, nie sądzisz? I tak dla
pewności – zawsze powtarzałaś, że jest porządny i żebym się go trzymała,
kretynko.”
Do: Demiz <3
Od: Selenah
06/04/10 23:14
„Będziesz mi to teraz wypominać? On
naprawdę jest jakiś powalony, przecież jesteś osobą, która nie chowa w sobie
emocji i zawsze je okazuje w różniaste sposoby… Dobra, lecę. Jutro o 20.00
impreza u Jonasów, będę u Ciebie około 16.00, żeby się przygotować. Dobranoc,
Zimna Suko. Xx”
Do: Selenah
Od: Demiz <3
06/04/10 23:17
W tej chwili naprawdę nabrałam niepewności. Dlaczego nagle wszyscy zaczęli
mnie tak nazywać?
***
Następnego ranka obudziłam się z potwornym bólem ręki, konkretniej
nadgarstka. Miałam trudności z podnoszeniem różnych przedmiotów, przykładowo
telefonu, by sprawdzić godzinę. Omal nie oblałam się wrzątkiem, kiedy starałam
się zalać wodą saszetkę cytrynowej herbaty, bo nagle moja ręka zgięła się w
pół. Czułam, że to może zwiastować coś niedobrego lub w najgorszym wypadku –
zmianę pogody. Ostatnie dni były przepiękne; słoneczne promienie budziły mnie
każdego poranka, w ciągu dnia wiał ciepły, ale rześki wiaterek, a noce były
naprawdę ciepłe, jak na kwiecień. W głowie wciąż miałam „Zimną Sukę”, która
zaczęła mnie powoli prześladować. Przyśniło mi się, że dwieście tysięcy osób,
każda o innej twarzy, wypowiedziało te dwa słowa wprost do mnie. Może
wyolbrzymiałam tę sprawę, ale mimo to, starałam się zapobiegać tym słowom.
Miałam nadzieję, że dzisiejsza impreza w rezydencji państwa Jonas odciągnie
mnie od zadręczania się głupimi myślami o sobie, o Charlesie i bolącym
nadgarstku. Marzyłam też o tym, by nie spotkać na niej Nicholasa, ostatniego z
braci. Łączą nas bowiem sprawy, o których wolałabym zapomnieć. Najlepiej
zakopać i spalić.
- Selena,
chodź no tutaj! – usłyszałam wołanie mamy z dołu, kiedy ścierałam kurz z
drewnianych półek w moim pokoju. Nienawidziłam sobotniego sprzątania, ale byłam
przygotowana na kolejne zadania wyznaczone przez rodzicielkę.
Zeskoczyłam
z łóżka, a potem zbiegłam ze schodów do salonu, gdzie – jak przypuszczałam –
czekała na mnie Mandy. Zamiast rodzicielki, zobaczyłam wygodnie rozłożoną na
moim ulubionym fotelu kuzynkę Nicole. Uśmiechała się pogodnie, ale w jej oczach
widziałam tą fałszywość, która nie odstępowała jej na krok. Spojrzałam na nią,
unosząc brwi do góry i zacisnęłam wargi. Poczułam, jak momentalnie wściekłość
ogarnia mnie całą, ale nie mogłam tego pokazać, ponieważ moja własna matka
stała tuż obok.
- Nicole
przyjechała na kilka dni, chyba nie masz nic przeciwko? – spytała, jakby nigdy
nic.
- Jasne,
tylko gdzie ma zamiar spać? – spytałam, wcale nie siląc się na złośliwość.
Widoczne było u N., że sama również nie chce tu być.
- Pokój Scarlett jest przecież wolny…
Posprzątajcie go razem, a potem postaraj się urządzić go na pokój gościnny.
Przyda się w naszym domu takie uniwersalne zakwaterowanie dla gości, prawda? –
Nicole lekko skinęła głową i podniosła się z miejsca.
- Mamo, przecież
to pokój Scarlett. Nie zrobię jej tego! – warknęłam, po czym rzucając ścierkę
do kurzu, którą wcześniej parę minut miętoliłam w dłoniach, wybiegłam stamtąd,
od razu kierując się do mojego pokoju. Drzwi z hukiem zatrzasnęły się, a ja
szlochając zatopiłam twarz w miękkiej poduszce.
Witaj
kuzynko, żegnaj spokoju, pomyślałam.
Sięgnęłam
po laptopa i otworzyłam go na poprzedniej stronie. Znów czekała mnie wiadomość
tekstowa od Demi, którą szybko odczytałam.
„Dzisiaj wielka noc!!
Podekscytowana?!”
Do: Selenah
Od: Demiz <3
07/04/10 12:34
„Ani trochę. Przyjechała Nicole i
wyobraź sobie, że mama chciała dać jej pokój Scarlett! To dopiero rok od jej
śmierci, a ona już zapomniała o tym, jak to strasznie nami wstrząsnęło… Zaraz
tu zwariuję.”
Do: Demiz <3
Od: Selenah
07/04/10 12:37
„Pokój Scarlett? Ciężka sprawa… Będę
za piętnaście minut, opowiesz mi wszystko:) A, no i jest coś, co powinnam Ci
powiedzieć…
Do: Selenah
Od: Demiz <3
07/04/10 12:34
„Przyjedź szybko.”
Do: Demiz <3
Od: Selenah
07/04/10 12:37
Wspominałam już, że Demi to moja jedyna i najlepsza przyjaciółka? Jest
wszędobylska, czasem zgorzkniała i cholernie zarozumiała, ale i tak nie
wyobrażam sobie życia bez niej. Ma też tą lepszą stronę, którą ukazuje zawsze,
kiedy dzieje się jakaś straszna rzecz. Potrafi wysłuchać, jest inteligentna,
więc też rozchmurzyć. Ciężko jest określić słowami to, co tak naprawdę nas
łączy. Znamy się całe życie, miewałyśmy wzloty i upadki, ale pomimo tego,
zawsze będziemy się przyjaźnić. Poza charakterem, ma też zjawiskowy wygląd.
Nigdy w życiu nie widziałam śliczniejszej dziewczyny. Ma delikatne rysy twarzy,
charakterystyczny uśmiech i piękne, lśniące włosy. Demi od kilku lat umawia się
z Joe, starszym bratem Nicka, o którym już chyba wspominałam. To na jego
imprezę postanowiła mnie wyciągnąć. Tworzą zgrany duet, a to jest ważne w
związkach.
Jak zapowiadała, tak zrobiła. Równe piętnaście minut później Demi zjawiła
się w moim pokoju, od razu rzucając się na moje łóżko i łapiąc mnie w objęcia.
Nie musiałam mówić, jak bardzo jest mi ciężko ze względu na Scarlett i
niezainteresowanie matki, bo sama wiele przeżyła i bez słów rozumiała, co
czuję.
Scarlett to moja młodsza siostra, która rok temu zmarła na wskutek choroby,
z którą się urodziła. Przez pięć lat walczyła z nowotworem i niestety tę walkę
przegrała. Była wspaniałym dzieckiem, zawsze uśmiechnięta i bardzo mądra. Nie
zdążyła nawet pójść do szkoły… Na samą myśl o tym, że straciłam najważniejszą
osobę na świecie, robi mi się niedobrze, w gardle rośnie gula, a w psychice wyrzuty
do samej siebie, dlaczego to nie ja zmarłam? Dlaczego to ona urodziła się
śmiertelnie chora?
- Nie może być aż tak źle, jak mówisz… - Demetria pogłaskała mnie po
włosach i przycisnęła mocniej do swojej piersi. – Twojej mamie na pewno też
jest ciężko i stara się zapomnieć o Scarlett, albo nie myśleć o niej, bo to
tylko przysparza wiele cierpienia… Powinnaś postarać się ją zrozumieć, a nie
denerwować się z byle powodu. Tak samo Nicole. Przyjechała, jak twoja mama
mówiła, tylko na parę dni, więc nie masz się czym przejmować. Najwyżej trochę
się posprzeczacie jak zawsze. Dzisiaj idziemy na imprezę, zapomnisz o tym
wszystkim i trochę się odprężysz!
- Skoro mowa o imprezie… Nie ma takiej opcji, wyjeżdżam na noc do pracy i
masz zająć się domem razem z Nicole, bo o dziewiątej wraca ojciec. Żadnej
dyskusji – mama wtrąciła się właściwie znikąd, sprawiając, że cały nasz plan
upadł… W takich chwilach naprawdę jej nienawidziłam.
***
- Na
pewno jest na to jakieś rozwiązanie, trzeba tylko dobrze to rozegrać… - Demi
niepotrzebnie zatruwała głowę myślami o tym, jak legalnie przetransportować
mnie na imprezę. Wędrowała po moim pokoju w dwie strony, starając się wymyślić
jakiś sensowny plan ucieczki z domu na tę noc. Razem z Nicole stałyśmy oparte o
ściany, nawet na siebie nie patrząc. Nie miałam ochoty patrzeć na jej nadętą
buźkę, ona najwyraźniej też nie chciała oglądać mojej. To wszystko było chore.
Nie rozumiem, z jakich przyczyn ta wariatka przyjechała do Wyckoff? Nikt jej tu
nie zapraszał, zwłaszcza ja. Och, nie! Przepraszam, moja zapracowana matka
musiała zrzucić mi na głowę wszystkie obowiązki, łącznie z niańczeniem tego
niedorozwiniętego potwora, jakim była Nicole. Dlaczego nikt poza mną tego nie
zauważał?
- Demi,
daj spokój. Chcesz, to idź na tą imprezę – położyłam dłoń na jej ramieniu i
uśmiechnęłam pogodnie. – Joe na pewno chciałby, żebyś się na niej zjawiła.
- Dobrze
wiesz, że to żadna impreza bez ciebie – westchnęła, po czym spojrzała na
Nicole. Dziewczyna wciąż stała oparta o ścianę, ślepo wlepiając wzrok w tablicę
korkową wiszącą nad moim łóżkiem. Przyczepione było do niej kilka zdjęć z
dzieciństwa i przyjaciół oraz Scarlett i taty. Brakowało tylko na niej miejsca
na zdjęcie mamy. – Może ty masz jakiś pomysł?
Anderson
zmarszczyła brwi i usiadła na bujanym krześle z jasnego drewna, który należał
kiedyś do naszego dziadka.
-
Właściwie… - zaczęła, składając ręce na piersiach.
- Pomogę
wam, jeśli weźmiecie mnie ze sobą.
Już chciałam
wybuchnąć, wyśmiać ją czy zrównać z ziemią, ale Demi skutecznie zamknęła mi
buzię, przytykając swój palec do moich ust. Nie chciałam dopuścić do tego, żeby
Nicole poznała moich znajomych. Takiego upokorzenia by mi przyniosła, że chyba
przez rok bałabym się wychodzić z domu, bo ktoś skojarzy ją ze mną.
- Demi,
zwariowałaś chyba! Tylko najemy się niepotrzebnie wstydu za nią! – jęknęłam
poirytowana, gestykulując rękoma.
- Jedyną
osobą, która mogłaby przysporzyć ci wstydu, to nikt inny jak ty sama. – Rzekła
złośliwie, a ja zrobiłam trzysta sześćdziesiąt oczami. – Ale przechodząc do
sedna sprawy, wymyśliłam, że będziemy mogły przemknąć się do domu twoich
znajomych około dziesiątej, kiedy twój tata najedzony pójdzie spać po ciężkim
dniu pracy.
- To bez sensu,
po dwóch godzinach cała impreza się rozkręci i nikt nie zauważy, że jesteśmy. –
mruknęłam, starając się wybić im z głowy ten idiotyczny plan. To nie mogło się
udać, mój ojciec nie jest aż tak głupi!
- Nie,
Sel. To dobry pomysł. – Stwierdziła moja przyjaciółka, po dłuższej chwili rozmyślania. - Co to za przyjęcie bez kulturalnego spóźnienia?
☘
Podkład znów nie pasuje, ale chociaż liźniecie trochę mojego gustu muzycznego, haha. :P Pisałam go trzy razy i za każdym coś mi nie pasowało. W KOŃCU napisałam to coś powyżej, ale nie wypowiem się na jego temat, po nie chce wyjść na jakąś głupią, haha. ^^ Rozdział dedykuję Medicatus_hope za to, że jako jedna z niewielu wciąż podtrzymuję ffjb. :) ;* Za piękny szablon dziękuję niezastąpionej @totakeadrug! :) Znów chciałabym was zachęcić do oglądania i podziwiania pięknego zwiastuna wykonanego przez @Mrs_Lovatic, moją perełeczkę. ;* Link tutaj! :D
Żeby nie przedłużać, chciałabym tylko poprosić Was o napisanie swojej opinii pod tym rozdziałem. Chciałabym wiedzieć, jakie robię błędy i co sądzicie o tej całej historii. Takie komentarze naprawdę motywują! I tu nie chodzi tylko o nabijanie licznika, chodzi o coś więcej, ha! :)
Do następnego robaczki. ;* Xx
Żeby nie przedłużać, chciałabym tylko poprosić Was o napisanie swojej opinii pod tym rozdziałem. Chciałabym wiedzieć, jakie robię błędy i co sądzicie o tej całej historii. Takie komentarze naprawdę motywują! I tu nie chodzi tylko o nabijanie licznika, chodzi o coś więcej, ha! :)
Do następnego robaczki. ;* Xx
Świetny rozdział. Coś czuję że zabranie Nickole na imprezę jest złym pomysłem. Ale ten Charslem, dobrze napisałam? ma tupet. Nazwał ją Zimną suką, ale może ona ma powody by nie umieć wyrażać uczuć? Dziękuje ci za dedykację, kochana, dla mnie FFJB jest bardzo ważne. Mam nadzieję że będzie więcej takich opowiadań. Czekam na następny
OdpowiedzUsuńSzczerze? Też chciałabym być "Zimną Suką" w momencie, w którym straciłam jednego z moich przyjaciół i to wcale nie wyniku śmierci albo coś podobnego, tylko z jego własnego głupoty. Nie powinnam być tak krytyczna, ale w sumie nie o tym przecież mówi twój rozdział. Bardziej chodzi tutaj o związek, który został na etapie zauroczenia, które raczej przeobraziło się w tolerowanie obu stron aniżeli miłość. Cóż, zdarza się. Każdy popełnia błędy, a my często nie wiemy czego tak naprawdę chcemy od życia. Selena niezbyt wzięła sobie do serca jego słowa, ale trudno się dziwić, jeśli nie darzyła go szczególnie silnym uczuciem. Sądzę, że lepsze to niż załamywanie rąk nad rozlanym mlekiem.
OdpowiedzUsuńTak jak przewidywałam - los nie jest łaskawy dla głównej bohaterki i pasmo nieszczęść jednak się nie kończy na zerwaniu z chłopakiem. Pojawia się kuzynka, która rujnuje "zajebistą imprezkę u Jonasków", a w dodatku ma czelność zajmować pokój zmarłej siostrzyczki. Albo to, albo dzielenie własnego - co jest gorsze? Bycie egoistą czy brak szacunku wobec zmarłych? Właściwie sytuacja bez wyjścia. Jestem ciekawa czy ich niecny plan wypali i uda im się wślizgnąć na imprezę. Dlaczego mam bardzo złe przeczucia wobec tego pomysłu? Może z tego wyniknąć o wiele więcej niż nam, czytelnikom, się wydaje.
Tak jak już mówiłam - charakteryzacja Seleny w tym opowiadaniu jest dla mnie odpowiednia. Nie odczuwam wobec niej żadnych negatywnych emocji i to Ci się chwali, bo przedstawiłaś ją adekwatnie do moich oczekiwań za co bardzo jestem rada. Czekam (nie)cierpliwie na kolejny rozdział i pojawienie się naszego Pudla - tj. Nicka Jonasa.
Tacos rule,
A, co do podkładu muzycznego - uważam, że dobrze dobrałaś muzykę. Przyjemnie komponowała się z motywem zerwania.
UsuńNo i szablon - naprawdę uroczy.
szablon - cudowny, uwielbiam takie jasne kolory i lepiej się czyta, kiedy panują tu takie jasności :) co do tekstu, to jak zawsze wspaniały. omal się nie popłakałam, kiedy wspominała o swojej zmarłej siostrze, biedna :( czekam na nowy rozdział, bo już się nie mogę doczekać tej imprezy :D
OdpowiedzUsuńWięc tak, najpierw szablon - cudowny. Świetnie dobrane kolory <3 Współczuje Sel, bo wiem jak to stracić kogoś tak bliskiego, naprawdę mi jej szkoda.. Jej matka jest okrutna. A do tego ta Nicole... no, ale zawsze musi być jakiś czarny charakter prawda? Już na gg mówiłam Ci co sądzę o rozdziale, jednak jak widzę dodałaś pewien ciekawy wątek :3 Bardzo mi się wszystko podoba, jesteś świetna w pisaniu. Uwielbiam czytać Twoje opowiadania, bo także kocham FFJB :) Perełeczka? aww, mówiłam Ci już setki razy, ale powtórzę - kocham Cię kwiatuszku <33 Nie mogę się doczekać kiedy dodasz NN ;)
OdpowiedzUsuńNa początku może powiem, że jestem zdziwiona tym, że szablon, który dla Ciebie wykonałam, wszystkim się podoba. Kiedy go tworzyłam, nie byłam do niego przekonana i linkując go, martwiłam się, że dostanę niezłą reprymendę, bo Ci się nie spodoba i w ogóle. Teraz, kiedy tak na niego patrzę, nie jest taki zły, chociaż uważam, że zawsze mogłam popisać się czymś lepszym. Jedyną rzeczą, jaka pasuje mi w nagłówku to kolory. Uwielbiam takie zestawienia i chyba tylko barwy pozwalają mi spoglądać na własną pracę nie tylko spod krytycznego punktu widzenia.
OdpowiedzUsuńJeśli zaś chodzi o rozdział, to jestem z niego naprawdę zadowolona. Nie będę już rozpisywała się na temat Twojego stylu, ponieważ użyłabym powtórzeń i na nowo pisała to, co naskrobałam dawno temu. Wiedz tylko, że dla mnie jesteś naprawdę świetną pisarką, która nigdy nie powinna przestawać pisać. Kolejna unikatowa duszyczka, która jest jedną z najlepszych. Podobnie jak niektóre autorki dajesz mi masę siły i motywujesz do dalszego pisania. Gdyby nie takie osoby, jak wy, już dawno porzuciłabym publikowanie swoich tekstów i każdą zapisaną kartkę, schowała głęboko do biurka. Zapewne po jakimś czasie zapomniałabym o własnych zapiskach, a znalazła je rok później, przy jakiś bardziej generalnych porządkach.
Strasznie podoba mi się postać Seleny, którą wykreowałaś. To nietuzinkowa, nader ciekawa postać, która nie wywołuje u mnie negatywnych emocji. Lubię ją, chociaż stopniowo zaczynam ją poznawać. Reszta bohaterów, również została odpowiednio wykreowana. Ciekawy heros z tej Demetrii.
Zastanawiam się nad tym, czy dziewczynom uda się wymknąć na Jonasową imprezę. Mam wrażenie, że pojawią się nowe kłopoty, ale nie zabraknie też komizmu. Chociaż z tym komizmem to nie jestem znowuż taka pewna. To jedynie moje rozmyślania typu: co będzie gdy... haha.
Już nie mogę się doczekać dwójki. Czekam na dalszy rozwój akcji! [everything-pass.blogspot.com]
Pozdrawiam cieplutko!
First - dziękuję za poprawę humoru.
OdpowiedzUsuńSecond - uwielbiam twój styl, lekki i przyjemny do czytania.
Third - treść. Kreacja bohaterów. Selena ma interesującą osobowość (ciekawe co przeszła z Nickiem) jak i przeszłość. Demi - podoba mi się jek postać. Kuzyneczka, współczuje takiej. Pewnie popsuje wspaniałą imprezkę.
zakochalam sie w tym opowiadaniu... na prawde bardzo fajnie sie zaczyna i chetnie sie przekonam co bedzie dzialo sie dalej !:) moglabys mnie informowac na twitterze o nowych rozdzialach /@onemoment10/ ? :D xoxo
OdpowiedzUsuń